-
Wybierz piątą historie:
- UPROWADZONY BACA
- HARLEJOWIEC
- ZAWODY W PŁUKANIU ZŁOTA
- GOPR
- NAWIEDZONA STODOŁA
- MIEJSCE MOCY
- HOFFMAN
- zacznij raz jeszcze
Polecamy:
- NAWIEDZONA STODOŁA, ZAWODY W PŁUKANIU ZŁOTA, HARLEJOWIEC, WAKACJE
- POSZUKIWACZE SKARBÓW, ZAWODY W PŁUKANIU ZŁOTA, GOPR, KONCERT "WILKÓW", NAWIEDZONA STODOŁA
- NAWIEDZONA STODOŁA, KONCERT "WILKÓW", HOFFMAN, WIELKOPOLANKA
- NAWIEDZONA STODOŁA, KONCERT "WILKÓW", GOPR, POSZUKIWACZE SKARBÓW, UPROWADZONY BACA
- NAWIEDZONA STODOŁA, KONCERT "WILKÓW", HARLEJOWIEC
- WAKACJE, HOFFMAN, WIELKOPOLANKA, MIEJSCE MOCY, NAWIEDZONA STODOŁA
- HOFFMAN, WAKACJE, UPROWADZONY BACA, HARLEJOWIEC, POSZUKIWACZE SKARBÓW
- HARLEJOWIEC, UPROWADZONY BACA, WAKACJE, HOFFMAN, WIELKOPOLANKA
- MIEJSCE MOCY, WAKACJE, HOFFMAN, POSZUKIWACZE SKARBÓW
Moje opowieści
historie z moich okolic
Oto cztery wybrane historie
WIELKOPOLANKA
czwarta historia
Tak piękny zakątek, jaki można zobaczyć na ulicy Wiejskiej w Szklarskiej Porębie, to się nie zdarza często. Stare, poniemieckie domy wkomponowane w las, a dodatkowo wyglądające na góry. Nawet ktoś tak wybredny, jak ja od razu rozkocha się w tych widokach. Zupełny odjazd, gdy przejdzie się do miejsca, gdzie w otoczeniu gąszczu starych rododendronów, na skraju starego lasu i z cudną panoramą na Śnieżne Kotły, stoi sobie pensjonat Wielkopolanka. To 3 przepiękne budynki, należące niegdyś do miejscowego Funduszu Wczasów Pracowniczych, a teraz sprzedane przez urząd miejski właścicielom prywatnym. Byłem tam ostatnio u znajomych na ognisku i muszę przyznać, że miałem wrażenie, jakbym znalazł się w zaczarowanym miejscu, znanym z gotyckich powieści. Miejsce urzekające i dodatkowo wiejące grozą. Gdyby żyła Agata Christie, to jej Poirot prowadziłby śledztwo właśnie tam.
KONCERT "WILKÓW"
trzecia historia
Na imieninach u mojego kumpla było jak zwykle odjazdowo. Piotrek zawsze coś wymyśli, ale tym razem przeszedł samego siebie. Ostatnio, rok temu, było samo męskie towarzystwo, więc i męskie rozrywki, ze striptisem włącznie, ale tym razem każdy z nas miał przyjść ze swoją dziewczyną, więc przewidywałem że będzie spokojnie. Nic bardziej mylnego. Skubaniec ma jednak fantazję - zamówił sobie jeden z bardziej znanych zespołów rokowych. Gdyby mi ktoś powiedział, że na imprezie imieninowej u Piotrasa będę palił dżointy z Robertem Gawlińskim, to bym nie uwierzył. Było naprawdę super. Wynajęty pensjonat na całą noc i cały następny dzień i koncert "Wilków". Nasze dziewczyny były pod wrażeniem, a Piotr nie chciał powiedzieć, jak to zorganizował. Kto z naszych wspólnych znajomych może się pochwalić wspólnym zdjęciem z "Wilkami". Chyba nikt.
POSZUKIWACZE SKARBÓW
drugia historia
Do poszukiwań skarbów w rejonie Leśnej namówił mnie mój kuzyn. Od lat się bardzo lubiliśmy, a nasi rodzice zawsze się tylko przejmowali, co nowego może nam strzelić do głowy. Tak wyrośliśmy już z głupich kawałów, ale mój kuzyn Franek, to i tak fantazję ma taką, jak przed laty. Kiedy zadzwonił do mnie, że ma niespodziankę, to mi aż szczena opadła. Okazało się, że będąc ze swoją dziewczyną na wakacjach w Karpaczu nasłuchał się miejscowych, którzy wiadomości mieli jeszcze lepsze od samego Wołoszańskiego. Dowiedział się, że na zamku Czocha Niemcy ukryli pokaźny skarb. Legenda, nie legenda, ale pelengator Franek pożyczył. Jak tak przesiedzieliśmy 2 dni i 2 noce w jakiejś studni w lesie obok zamku, do której przez przypadek wpadliśmy i nie moglismy się z niej wydobyć, to się nam poszukiwań odechciało. Co, by się z nami stało, gdyby nie miejscowy leśniczy? Trafiliśmy na łamy miejscowej gazetki, jako poszukiwacze-amatorzy i przedstawiono nas niekoniecznie w dobrym świetle. Już nigdy na poszukiwania skarbów, nigdy.
WAKACJE
pierwsza historia
To były moje najfajniejsze wakacje w życiu. Pojechaliśmy z moją dziewczyną w góry. Karkonosze są z naszego rodzinnego Poznania najbliżej, więc wybór był oczywisty. Szklarska Poręba była zapełniona do ostatniego łóżka - pensjonaty pękały w szwach i gdyby nie to, że my mieliśmy rezerwację to na pewno byłby problem. Schronisko na Szrenicy było akurat po remoncie, pierwszy sezon, a nam dostał się najładniejszy pokój. Aśka była zauroczona. Być w górach i mieszkać na samym szczycie, to było coś - coś z gatunku survivalu, przeżycia ekstremalnego, czy coś w tym rodzaju. Najbardziej pamiętać będziemy dzień, w którym zrobiliśmy sobie wycieczkę szczytami aż na Śnieżkę. Już wracaliśmy do schroniska, gdy w okolicach Łabskiego Szczytu złapała nas burza. Przez moment myśleliśmy, że z nami koniec. Nic nie wskazywało, że nas zastanie taka nawałnica, bo dzień był przecież słoneczny. Gdy piorun uderzył jakieś sto metrów od nas, Aśce serce prawie stanęło ze strachu, ale jakoś zeszliśmy do schroniska Pod łabskim Szczytem i tam przeczekaliśmy burzę. To moja najbardziej zatrważające przeżycie. Nigdy tego nie zapomnę.
