-
Gratulujemy wyboru!!
- WAKACJE
- HARLEJOWIEC
- POSZUKIWACZE SKARBÓW
- ZAWODY W PŁUKANIU ZŁOTA
- NAWIEDZONA STODOŁA
- MIEJSCE MOCY
- zacznij raz jeszcze
Polecamy:
- NAWIEDZONA STODOŁA, MIEJSCE MOCY, WIELKOPOLANKA, HOFFMAN, WAKACJE
- ZAWODY W PŁUKANIU ZŁOTA, HARLEJOWIEC, WIELKOPOLANKA, HOFFMAN
- ZAWODY W PŁUKANIU ZŁOTA, GOPR, KONCERT "WILKÓW", NAWIEDZONA STODOŁA, MIEJSCE MOCY
- MIEJSCE MOCY, GOPR
- KONCERT "WILKÓW", NAWIEDZONA STODOŁA, MIEJSCE MOCY, WIELKOPOLANKA, HOFFMAN
- POSZUKIWACZE SKARBÓW, HARLEJOWIEC, UPROWADZONY BACA, WAKACJE, HOFFMAN
- HARLEJOWIEC, UPROWADZONY BACA, WAKACJE, HOFFMAN, WIELKOPOLANKA
- GOPR, KONCERT "WILKÓW", NAWIEDZONA STODOŁA, MIEJSCE MOCY, WIELKOPOLANKA
Moje opowieści
historie z moich okolic
Gratulujemy wyboru:
UPROWADZONY BACA
piąta historia
Do ostatniego dnia wakacji byliśmy w górach. Historia, którą przeżyliśmy mogłaby z powodzeniem posłużyć za scenariusz dla jakiegoś filmu. Ja i moja koleżanka pracowaliśmy w jednym z domów wczasowych w Karpaczu. Niezbyt to interesujące zajęcie, by w czas wolny od szkoły harować, ale nadarzyła się okazja, więc należało spróbować. Po pracy w jadalni i na zmywaku mieliśmy wieczory wolne. Z reguły wolne też były weekendy, więc z powodzeniem odkrywaliśmy wszelkie uroki Szklarskiej Poręby. Mieliśmy tam jeden ze swoich ulubionych pubów, w którym spotykaliśmy starego bacę- gawędziarza opowiadającego historie o górach. Jednego wieczora przechadzaliśmy się po Szklarskiej. Godzina była jeszcze za młoda, by się zwalić na kwaterę, ale było dobrze po zmroku. Nagle zauważyliśmy naszego bacę w odległości dobrych paruset metrów od nas. Biegł bardzo szybko w stronę naszego pubu i widziało się nam, że jest bardzo zmęczony. Nagle z przejeżdżającej czarnej Wołgi wysiadło 2 facetów i wciągnęli bacę do środka. Potem okazało się, że zaginął na dobre. Historia pachnie kryminałem.
GOPR
czwarta historia
Nie pomyślałbym nigdy, że przytrafi mi się coś, o czym słyszy się czasami w oficjalnych komunikatach telewizyjnych. Oburzała mnie zawsze głupota ludzi, nieodpowiedzialność i narażanie inncyh na niebezpieczństwo, to też z niechęcią myślałem o śmiałkach, którzy hojrakują w górach i potem potrzebują pomocy. Ratownicy GOPR niosą pomoc każdej pory roku, zawsze ofiarnie, a mnie ta pomoc się bardzo przydała. Gdy byłem ze znajomymi na wakacjach w Szklarskiej Porębie, to przystałem na propozycję kolegów, byśmy poszli nie szlakiem, a na skróty. Głupota, której się teraz wstydzę, bo kto w górach na skróty chodzi, to droge sobie podwaja przecież. Wiedziałem o tym, a jednak nie okazałem się mądrzejszy. Gdy zabłądziliśmy, a kontakt ze światem był niemożliwy, bo telefonów nie mieliśmy, to na pomoc wyruszyło kilku ratowników i psy. Musieliśmy noc przeczekać w lesie i szczęście, że lato było ciepłe, to nie zamarzliśmy. Nie chciałbym już takiej przygody, nigdy.
KONCERT "WILKÓW"
trzecia historia
Na imieninach u mojego kumpla było jak zwykle odjazdowo. Piotrek zawsze coś wymyśli, ale tym razem przeszedł samego siebie. Ostatnio, rok temu, było samo męskie towarzystwo, więc i męskie rozrywki, ze striptisem włącznie, ale tym razem każdy z nas miał przyjść ze swoją dziewczyną, więc przewidywałem że będzie spokojnie. Nic bardziej mylnego. Skubaniec ma jednak fantazję - zamówił sobie jeden z bardziej znanych zespołów rokowych. Gdyby mi ktoś powiedział, że na imprezie imieninowej u Piotrasa będę palił dżointy z Robertem Gawlińskim, to bym nie uwierzył. Było naprawdę super. Wynajęty pensjonat na całą noc i cały następny dzień i koncert "Wilków". Nasze dziewczyny były pod wrażeniem, a Piotr nie chciał powiedzieć, jak to zorganizował. Kto z naszych wspólnych znajomych może się pochwalić wspólnym zdjęciem z "Wilkami". Chyba nikt.
HOFFMAN
drugia historia
Pan Antoni mieszka od dzieciństwa w Szklarskiej Porębie i trzeba przyznać, że jest z tego dumny. Rodzice przyjechali tu z malcem zaraz po wojnie - w ramach akcji repatriacyjnej musieli wzraz z dobytkiem uciekać z naszych wschodnich kresów. Młody Antoś uwielbiał narty, to też często można go było widzieć na stoku. Pewnego razu na górkę przyszedł jakiś pan i poprosił chłopca, żeby mu pozował do obrazu. Okazało się, że panem tym był sam Vlastimil Hoffman, znany malarz, który w Szklarskiej Porębie mieszkał do początku lat siedemdziesiątych XX w. Pan Antoni ma portret na nartach i lubi chętnie opowiadać o spotkaniu z mistrzem. Znany coraz bardziej artysta, którego obrazy osiągają już zawrotne ceny, był człowiekiem skromnym, ale i mądrym, kochał ludzi, a oni mu to uczucie odwzajemniali. Pan Antoni zaświadcza, że ich spotkanie przed laty należy do ważniejszych wydarzeń w jego życiu.
WIELKOPOLANKA
pierwsza historia
Tak piękny zakątek, jaki można zobaczyć na ulicy Wiejskiej w Szklarskiej Porębie, to się nie zdarza często. Stare, poniemieckie domy wkomponowane w las, a dodatkowo wyglądające na góry. Nawet ktoś tak wybredny, jak ja od razu rozkocha się w tych widokach. Zupełny odjazd, gdy przejdzie się do miejsca, gdzie w otoczeniu gąszczu starych rododendronów, na skraju starego lasu i z cudną panoramą na Śnieżne Kotły, stoi sobie pensjonat Wielkopolanka. To 3 przepiękne budynki, należące niegdyś do miejscowego Funduszu Wczasów Pracowniczych, a teraz sprzedane przez urząd miejski właścicielom prywatnym. Byłem tam ostatnio u znajomych na ognisku i muszę przyznać, że miałem wrażenie, jakbym znalazł się w zaczarowanym miejscu, znanym z gotyckich powieści. Miejsce urzekające i dodatkowo wiejące grozą. Gdyby żyła Agata Christie, to jej Poirot prowadziłby śledztwo właśnie tam.
