-
Wybierz piątą historie:
- WAKACJE
- POSZUKIWACZE SKARBÓW
- ZAWODY W PŁUKANIU ZŁOTA
- GOPR
- KONCERT "WILKÓW"
- MIEJSCE MOCY
- HOFFMAN
- zacznij raz jeszcze
Polecamy:
- GOPR, KONCERT "WILKÓW", UPROWADZONY BACA, HOFFMAN, WAKACJE
- HARLEJOWIEC, UPROWADZONY BACA, WAKACJE, HOFFMAN, WIELKOPOLANKA
- MIEJSCE MOCY, HARLEJOWIEC
- WIELKOPOLANKA, HOFFMAN, WAKACJE, UPROWADZONY BACA, HARLEJOWIEC
- KONCERT "WILKÓW", HOFFMAN, ZAWODY W PŁUKANIU ZŁOTA, GOPR
- MIEJSCE MOCY, WIELKOPOLANKA, HOFFMAN, WAKACJE, UPROWADZONY BACA
- NAWIEDZONA STODOŁA, HARLEJOWIEC, UPROWADZONY BACA, WAKACJE
- UPROWADZONY BACA, WAKACJE, HOFFMAN, WIELKOPOLANKA, MIEJSCE MOCY
- WAKACJE, HOFFMAN, WIELKOPOLANKA, MIEJSCE MOCY, NAWIEDZONA STODOŁA
- MIEJSCE MOCY, POSZUKIWACZE SKARBÓW, UPROWADZONY BACA, WAKACJE
- HOFFMAN, WAKACJE, UPROWADZONY BACA, HARLEJOWIEC, POSZUKIWACZE SKARBÓW
Moje opowieści
historie z moich okolic
Oto cztery wybrane historie
NAWIEDZONA STODOŁA
czwarta historia
W ostatni weekend pojechaliśmy z Aśką na rowery. Chcieliśmy sobie zrobić nocleg w plenerze, więc wzięliśmy ze sobą namiot. Plan mieliśmy ambitny - do zrobienia około 60 km, a do tego po drodze jeszcze zwiedzanie. Szkoda, że nam nie wyszło, ale dziwić się nie ma co. Traf chciał, że złapałem flaka w oponie i tylko szczęście, że w tej mieścinie mieli wulkanizację, a potem, to za długo zasiedzieliśmy się w kawiarence. Gdy było już wiadomo, że nie dotrzemy na nasze pole namiotowe, to załatwiliśmy sobie nocleg u gospodarza w stodole. Mieliśmy do wyboru i sadek, w którym mogliśmy rozbić namiot, ale wybraliśmy stodołę i siano. To była najgorsza decyzja w naszym życiu, bo stodoła była prawdziwie nawiedzona. Nie mogliśmy zasnąć, bo stale coś huczało, pukało i stukało, a na dodatek czuliśmy przy sobie zimny powiew czegoś nie z tej ziemi. Na drugi dzień uciekaliśmy aż się za nami kurzyło.
HARLEJOWIEC
trzecia historia
W sierpniowym słońcu Szklarska Poręba skrzyła się przepięknie. A do tego te motory - prawdziwy odlot. Zawsze uwielbiałem motoryzację, ale największym uczuciem darzyłem motocykle. Kiedy dorosłem i nazbierałem na swój pierwszy motor, to od razu postanowiłem przyjechać na zlot motorów do Szklarskiej Poręby. Moi koledzy bywali już tu nie raz, a mnie tylko łezka się kręciła w oku, że jadą beze mnie. Teraz to ja nawet byłem lepszy, bo mój motor był o klasę lepszy od motorów kolegów, a do tego z bajerami. Na zlocie poznałem wielu chłopaków, którzy tak jak i ja ubóstwiali stalowe rumaki. Najbardziej przypadł mi do gustu Antek - równy chłop, a do tego harlejowiec. Wymieniliśmy się adresami, a Antek obiecał mi nawet, że pomoże znaleźć mi taniego harleja. Z marzeń tych się wyleczyłem na dobre, gdy w drodze powrotnej zaliczyłem drzewo i na kilka tygodni trafiłem do szpitala. Teraz to już tylko samochody, żadne motory.
UPROWADZONY BACA
drugia historia
Do ostatniego dnia wakacji byliśmy w górach. Historia, którą przeżyliśmy mogłaby z powodzeniem posłużyć za scenariusz dla jakiegoś filmu. Ja i moja koleżanka pracowaliśmy w jednym z domów wczasowych w Karpaczu. Niezbyt to interesujące zajęcie, by w czas wolny od szkoły harować, ale nadarzyła się okazja, więc należało spróbować. Po pracy w jadalni i na zmywaku mieliśmy wieczory wolne. Z reguły wolne też były weekendy, więc z powodzeniem odkrywaliśmy wszelkie uroki Szklarskiej Poręby. Mieliśmy tam jeden ze swoich ulubionych pubów, w którym spotykaliśmy starego bacę- gawędziarza opowiadającego historie o górach. Jednego wieczora przechadzaliśmy się po Szklarskiej. Godzina była jeszcze za młoda, by się zwalić na kwaterę, ale było dobrze po zmroku. Nagle zauważyliśmy naszego bacę w odległości dobrych paruset metrów od nas. Biegł bardzo szybko w stronę naszego pubu i widziało się nam, że jest bardzo zmęczony. Nagle z przejeżdżającej czarnej Wołgi wysiadło 2 facetów i wciągnęli bacę do środka. Potem okazało się, że zaginął na dobre. Historia pachnie kryminałem.
WIELKOPOLANKA
pierwsza historia
Tak piękny zakątek, jaki można zobaczyć na ulicy Wiejskiej w Szklarskiej Porębie, to się nie zdarza często. Stare, poniemieckie domy wkomponowane w las, a dodatkowo wyglądające na góry. Nawet ktoś tak wybredny, jak ja od razu rozkocha się w tych widokach. Zupełny odjazd, gdy przejdzie się do miejsca, gdzie w otoczeniu gąszczu starych rododendronów, na skraju starego lasu i z cudną panoramą na Śnieżne Kotły, stoi sobie pensjonat Wielkopolanka. To 3 przepiękne budynki, należące niegdyś do miejscowego Funduszu Wczasów Pracowniczych, a teraz sprzedane przez urząd miejski właścicielom prywatnym. Byłem tam ostatnio u znajomych na ognisku i muszę przyznać, że miałem wrażenie, jakbym znalazł się w zaczarowanym miejscu, znanym z gotyckich powieści. Miejsce urzekające i dodatkowo wiejące grozą. Gdyby żyła Agata Christie, to jej Poirot prowadziłby śledztwo właśnie tam.
