-
Wybierz czwartą historie:
- HARLEJOWIEC
- POSZUKIWACZE SKARBÓW
- ZAWODY W PŁUKANIU ZŁOTA
- KONCERT "WILKÓW"
- NAWIEDZONA STODOŁA
- MIEJSCE MOCY
- WIELKOPOLANKA
- HOFFMAN
- zacznij raz jeszcze
Polecamy:
- MIEJSCE MOCY, WIELKOPOLANKA, HOFFMAN, WAKACJE, UPROWADZONY BACA
- KONCERT "WILKÓW", HOFFMAN
- KONCERT "WILKÓW", NAWIEDZONA STODOŁA, MIEJSCE MOCY, WIELKOPOLANKA, HOFFMAN
- NAWIEDZONA STODOŁA, MIEJSCE MOCY, WIELKOPOLANKA, HOFFMAN, WAKACJE
- WIELKOPOLANKA, HOFFMAN, WAKACJE, UPROWADZONY BACA, HARLEJOWIEC
- WIELKOPOLANKA, NAWIEDZONA STODOŁA, POSZUKIWACZE SKARBÓW, HARLEJOWIEC, WAKACJE
Moje opowieści
historie z moich okolic
Oto trzy wybrane historie:
GOPR
trzecia historia
Nie pomyślałbym nigdy, że przytrafi mi się coś, o czym słyszy się czasami w oficjalnych komunikatach telewizyjnych. Oburzała mnie zawsze głupota ludzi, nieodpowiedzialność i narażanie inncyh na niebezpieczństwo, to też z niechęcią myślałem o śmiałkach, którzy hojrakują w górach i potem potrzebują pomocy. Ratownicy GOPR niosą pomoc każdej pory roku, zawsze ofiarnie, a mnie ta pomoc się bardzo przydała. Gdy byłem ze znajomymi na wakacjach w Szklarskiej Porębie, to przystałem na propozycję kolegów, byśmy poszli nie szlakiem, a na skróty. Głupota, której się teraz wstydzę, bo kto w górach na skróty chodzi, to droge sobie podwaja przecież. Wiedziałem o tym, a jednak nie okazałem się mądrzejszy. Gdy zabłądziliśmy, a kontakt ze światem był niemożliwy, bo telefonów nie mieliśmy, to na pomoc wyruszyło kilku ratowników i psy. Musieliśmy noc przeczekać w lesie i szczęście, że lato było ciepłe, to nie zamarzliśmy. Nie chciałbym już takiej przygody, nigdy.
WAKACJE
drugia historia
To były moje najfajniejsze wakacje w życiu. Pojechaliśmy z moją dziewczyną w góry. Karkonosze są z naszego rodzinnego Poznania najbliżej, więc wybór był oczywisty. Szklarska Poręba była zapełniona do ostatniego łóżka - pensjonaty pękały w szwach i gdyby nie to, że my mieliśmy rezerwację to na pewno byłby problem. Schronisko na Szrenicy było akurat po remoncie, pierwszy sezon, a nam dostał się najładniejszy pokój. Aśka była zauroczona. Być w górach i mieszkać na samym szczycie, to było coś - coś z gatunku survivalu, przeżycia ekstremalnego, czy coś w tym rodzaju. Najbardziej pamiętać będziemy dzień, w którym zrobiliśmy sobie wycieczkę szczytami aż na Śnieżkę. Już wracaliśmy do schroniska, gdy w okolicach Łabskiego Szczytu złapała nas burza. Przez moment myśleliśmy, że z nami koniec. Nic nie wskazywało, że nas zastanie taka nawałnica, bo dzień był przecież słoneczny. Gdy piorun uderzył jakieś sto metrów od nas, Aśce serce prawie stanęło ze strachu, ale jakoś zeszliśmy do schroniska Pod łabskim Szczytem i tam przeczekaliśmy burzę. To moja najbardziej zatrważające przeżycie. Nigdy tego nie zapomnę.
UPROWADZONY BACA
pierwsza historia
Do ostatniego dnia wakacji byliśmy w górach. Historia, którą przeżyliśmy mogłaby z powodzeniem posłużyć za scenariusz dla jakiegoś filmu. Ja i moja koleżanka pracowaliśmy w jednym z domów wczasowych w Karpaczu. Niezbyt to interesujące zajęcie, by w czas wolny od szkoły harować, ale nadarzyła się okazja, więc należało spróbować. Po pracy w jadalni i na zmywaku mieliśmy wieczory wolne. Z reguły wolne też były weekendy, więc z powodzeniem odkrywaliśmy wszelkie uroki Szklarskiej Poręby. Mieliśmy tam jeden ze swoich ulubionych pubów, w którym spotykaliśmy starego bacę- gawędziarza opowiadającego historie o górach. Jednego wieczora przechadzaliśmy się po Szklarskiej. Godzina była jeszcze za młoda, by się zwalić na kwaterę, ale było dobrze po zmroku. Nagle zauważyliśmy naszego bacę w odległości dobrych paruset metrów od nas. Biegł bardzo szybko w stronę naszego pubu i widziało się nam, że jest bardzo zmęczony. Nagle z przejeżdżającej czarnej Wołgi wysiadło 2 facetów i wciągnęli bacę do środka. Potem okazało się, że zaginął na dobre. Historia pachnie kryminałem.
