-
Wybierz czwartą historie:
- UPROWADZONY BACA
- HARLEJOWIEC
- POSZUKIWACZE SKARBÓW
- ZAWODY W PŁUKANIU ZŁOTA
- GOPR
- KONCERT "WILKÓW"
- NAWIEDZONA STODOŁA
- WIELKOPOLANKA
- zacznij raz jeszcze
Polecamy:
- GOPR, UPROWADZONY BACA
- HARLEJOWIEC, UPROWADZONY BACA
- HOFFMAN, KONCERT "WILKÓW", GOPR, HARLEJOWIEC
- WIELKOPOLANKA, MIEJSCE MOCY, KONCERT "WILKÓW", GOPR, POSZUKIWACZE SKARBÓW
- GOPR, KONCERT "WILKÓW", NAWIEDZONA STODOŁA, MIEJSCE MOCY, WIELKOPOLANKA
- WAKACJE, MIEJSCE MOCY, NAWIEDZONA STODOŁA, HOFFMAN
- HOFFMAN, MIEJSCE MOCY, WIELKOPOLANKA, NAWIEDZONA STODOŁA, ZAWODY W PŁUKANIU ZŁOTA
- ZAWODY W PŁUKANIU ZŁOTA, GOPR, KONCERT "WILKÓW", NAWIEDZONA STODOŁA, MIEJSCE MOCY
- UPROWADZONY BACA, WAKACJE, HOFFMAN, WIELKOPOLANKA, MIEJSCE MOCY
- HARLEJOWIEC, POSZUKIWACZE SKARBÓW, ZAWODY W PŁUKANIU ZŁOTA, GOPR, KONCERT "WILKÓW"
Moje opowieści
historie z moich okolic
Oto trzy wybrane historie:
WAKACJE
trzecia historia
To były moje najfajniejsze wakacje w życiu. Pojechaliśmy z moją dziewczyną w góry. Karkonosze są z naszego rodzinnego Poznania najbliżej, więc wybór był oczywisty. Szklarska Poręba była zapełniona do ostatniego łóżka - pensjonaty pękały w szwach i gdyby nie to, że my mieliśmy rezerwację to na pewno byłby problem. Schronisko na Szrenicy było akurat po remoncie, pierwszy sezon, a nam dostał się najładniejszy pokój. Aśka była zauroczona. Być w górach i mieszkać na samym szczycie, to było coś - coś z gatunku survivalu, przeżycia ekstremalnego, czy coś w tym rodzaju. Najbardziej pamiętać będziemy dzień, w którym zrobiliśmy sobie wycieczkę szczytami aż na Śnieżkę. Już wracaliśmy do schroniska, gdy w okolicach Łabskiego Szczytu złapała nas burza. Przez moment myśleliśmy, że z nami koniec. Nic nie wskazywało, że nas zastanie taka nawałnica, bo dzień był przecież słoneczny. Gdy piorun uderzył jakieś sto metrów od nas, Aśce serce prawie stanęło ze strachu, ale jakoś zeszliśmy do schroniska Pod łabskim Szczytem i tam przeczekaliśmy burzę. To moja najbardziej zatrważające przeżycie. Nigdy tego nie zapomnę.
HOFFMAN
drugia historia
Pan Antoni mieszka od dzieciństwa w Szklarskiej Porębie i trzeba przyznać, że jest z tego dumny. Rodzice przyjechali tu z malcem zaraz po wojnie - w ramach akcji repatriacyjnej musieli wzraz z dobytkiem uciekać z naszych wschodnich kresów. Młody Antoś uwielbiał narty, to też często można go było widzieć na stoku. Pewnego razu na górkę przyszedł jakiś pan i poprosił chłopca, żeby mu pozował do obrazu. Okazało się, że panem tym był sam Vlastimil Hoffman, znany malarz, który w Szklarskiej Porębie mieszkał do początku lat siedemdziesiątych XX w. Pan Antoni ma portret na nartach i lubi chętnie opowiadać o spotkaniu z mistrzem. Znany coraz bardziej artysta, którego obrazy osiągają już zawrotne ceny, był człowiekiem skromnym, ale i mądrym, kochał ludzi, a oni mu to uczucie odwzajemniali. Pan Antoni zaświadcza, że ich spotkanie przed laty należy do ważniejszych wydarzeń w jego życiu.
MIEJSCE MOCY
pierwsza historia
W Szklarskiej Porębie Dolnej jest wiele miejsc szczególnych. Tutyści, którzy przyjeżdżają w Karkonosze i trafiają tutaj, najczęściej poruszają się tylko w obrębie Szklarskiej Górnej, a to duży błąd. W Dolnej byłem ostatnio i natknąłem sie na wspaniały pomnik przyrody. Olbrzymia, ponad siedemsetletnia lipa, to drzewo o około 3 metrach w obwodzie. Bardzo wysokie i rozłożyste, a znane w legendach i podaniach ludowych, jako lipa sądownicza. Wieszano tutaj ponoć różnych rzezimieszków, którzy zasłużyli sobie na odpowiednią karę. Niegdyś stało tu dodatkowo wykute w kamieniu koryto, w którym pojono konie, zatrzymujące się w cieniu drzewa na popas, ale gdzieś zniknęło - pewnie przydało się któremuś z miejscowych gospodarzy. Jakoś wciągnęło mnie to miejsce, bo też szczególnie się tu czułem. Przy lipie wyczuwałem silniejsze promieniowanie ziemi niż gdzie indziej - czyżby następne miejsce mocy?
