Moje opowieści

Polecamy:

Moje opowieści
historie z moich okolic

Oto dwie wybrane historie:

HOFFMAN
drugia historia

Pan Antoni mieszka od dzieciństwa w Szklarskiej Porębie i trzeba przyznać, że jest z tego dumny. Rodzice przyjechali tu z malcem zaraz po wojnie - w ramach akcji repatriacyjnej musieli wzraz z dobytkiem uciekać z naszych wschodnich kresów. Młody Antoś uwielbiał narty, to też często można go było widzieć na stoku. Pewnego razu na górkę przyszedł jakiś pan i poprosił chłopca, żeby mu pozował do obrazu. Okazało się, że panem tym był sam Vlastimil Hoffman, znany malarz, który w Szklarskiej Porębie mieszkał do początku lat siedemdziesiątych XX w. Pan Antoni ma portret na nartach i lubi chętnie opowiadać o spotkaniu z mistrzem. Znany coraz bardziej artysta, którego obrazy osiągają już zawrotne ceny, był człowiekiem skromnym, ale i mądrym, kochał ludzi, a oni mu to uczucie odwzajemniali. Pan Antoni zaświadcza, że ich spotkanie przed laty należy do ważniejszych wydarzeń w jego życiu.

MIEJSCE MOCY
pierwsza historia

W Szklarskiej Porębie Dolnej jest wiele miejsc szczególnych. Tutyści, którzy przyjeżdżają w Karkonosze i trafiają tutaj, najczęściej poruszają się tylko w obrębie Szklarskiej Górnej, a to duży błąd. W Dolnej byłem ostatnio i natknąłem sie na wspaniały pomnik przyrody. Olbrzymia, ponad siedemsetletnia lipa, to drzewo o około 3 metrach w obwodzie. Bardzo wysokie i rozłożyste, a znane w legendach i podaniach ludowych, jako lipa sądownicza. Wieszano tutaj ponoć różnych rzezimieszków, którzy zasłużyli sobie na odpowiednią karę. Niegdyś stało tu dodatkowo wykute w kamieniu koryto, w którym pojono konie, zatrzymujące się w cieniu drzewa na popas, ale gdzieś zniknęło - pewnie przydało się któremuś z miejscowych gospodarzy. Jakoś wciągnęło mnie to miejsce, bo też szczególnie się tu czułem. Przy lipie wyczuwałem silniejsze promieniowanie ziemi niż gdzie indziej - czyżby następne miejsce mocy?